Nadejszła wiekopomna chwila… - jak mówił Kazimierz Pawlak w "Kochaj albo rzuć". Tak, tak, dziś właśnie nadeszła ta chwila, że otwarli długo oczekiwane, bo i z opóźnieniem oddane, największe dotąd w regionie, albo i w Polsce, centrum handlowe. "I poszliiiiiiiiiiiiiii... na początku wszyscy razeeeeem... po lewej jakby szybciej młodzież... Ale i emeryci nie wyglądają na wycieńczonych!..." Myślałam, że skecz autorstwa Ani Mru Mru to tylko dobry żart, albo nawet jeśli jest to prawdziwy to już nieaktualny w czasach, gdy markety wyrastają jak grzyby po deszczu i co chwilę jest gdzieś jakieś otwarcie. No jednak, człowiek jest omylny, bo przecież dziś nowo otwierane centrum handlowe było oblężone przez tłumy. No w porządku, ciekawość ludzka - w końcu normalne. Ale jak czytam w internetowym wydaniu gazety lokalnej: http://gliwice.gazeta.pl/gazetagliwice/1,95519,13469136,Chaos_podczas_otwarcia_Europy_Centralnej__ZDJECIA_.html
że ludzie czekali na otwarcie od 4 nad ranem, to żal mi ich. Najgorsze jednak jest coś innego - mianowicie to, że ta okazja przemiła uwolniła z niektórych ich zwierzęce instynkty walki o przetrwanie. Sklep Saturn przygotował na ten dzisiejszy dzień specjalne promocje, więc ludzie wybrali się na polowanie. Jednak przy takim tłumie ochrona postanowiła wpuszczać ludzi do środka grupami, aby uniknąć jeszcze większego chaosu. No tak, bardzo pięknie z ich strony, ale przecież dla tych, którzy weszli później nie starczy wszystkiego. "O godzinie 7.20 gruchnęła wiadomość, że na tablety już nie ma co liczyć. - To jest jakaś kpina. Szumnie zapowiadają otwarcie, a kładą na półki znikomą ilość towaru - mówił zniesmaczony pan Krzysztof, który liczył, że sprezentuje wnukowi tablet." czytamy dalej w artykule. Tak, tak, racja, absolutna kpina, granda, spisek... Biedni kierowcy, którzy wybrali tę trasę o niczym nie wiedząc a którzy musieli tkwić w korkach wywołanych przez rzeszę zainteresowanych konsumentów. No i jeszcze jedna przytoczona w internecie historia mnie rozbawiła - małżeństwo, (które NB przyjechało na otwarcie sklepu specjalnie z oddalonego o ponad 40 km innego miasta!) podchodzi do tego typu sytuacji zupełnie spokojnie, a to dlatego, że ma już spore doświadczenie uczestnictwa w tego typu igrzyskach, bo wcześniej było na otwarciu Silesii i Rudy Śląskiej Plaza (czy to takie nowe hobby jest teraz w modzie?)
Oczywiście, rozumiem ciekawość i chęć skorzystania z naprawdę dobrych okazji, ale mimo to nie rozumiem, czemu ludziom aż tak bardzo się chce czekać od godzin nocnych, a potem przebijać, rozpychać łokciami I znów czekać w kolejkach do kas. Ja jednak odczekam kilka tygodni nim się wybiorę tam na zakupy, bo nie lubię być zadeptywana przez szalejący tłum. Jest to jednak ciekawe zjawisko, jak ludzie, na codzień pewnie spokojni I opanowani, zmieniają swoje oblicze i przeistaczają się w polujące jastrzębie gotowe wydłubać innym oczy...
