piątek, 13 lipca 2012

na skraju świata

Wakacje, wakacje... moje mam już za sobą... niestety, bo szybko minęły, ale za to miałam okazję być w jednym z najpiękniejszych miejsc jakie kryje nasz glob.
Stoję na szczycie urwiska, mogę podziwiać cudowne widoki z każdej strony - morze, klify, skałki, cudowne małe miasteczko żyjące własnym tempem, gdzie łowi się kraby i mieszka w domkach z bajek. Wiatr burzy mi włosy, przede mną tylko jeden krok dzieli mnie od przepaści, słońce odbija się w morzu, zamykam oczy, czuję wiatr na policzkach i zapach morza. Otwieram oczy i zachowuje tę panoramę na zawsze w pamięci.







Historii pociągowych ciąg dalszy...

Siedzę w pociągu - a to niespodzianka! Czekam aż pociąg odjedzie wreszcie z nieszczęsnych Katowic i zabierze mnie do domu, w końcu przyjechał spóźniony a teraz jeszcze na coś czeka... No na co czeka?!
Na przeciwko mnie siedzi młoda dziewczyna z małym chłopcem, lat około 7, może 8. Chłopiec wygląda przez okno i przygląda się temu co obecnie dzieje się na dworcu w stolicy Śląska... (a dzieje się, dzieje, dworzec się zmienia, jedno się burzy, powstaje nowe, hałas, kucie, dźwigi, cement, kurz i gruz). I wtedy z ust chłopca pada pytanie, które sprawia, że mimowolnie się uśmiecham
- Czemu dworce są takie ... brzydkie?
Dobre pytanie mały człowieku, właśnie czemu?
I kolejny raz dziecięca szczerość rulezzz :)