Lekko zakurzony...Jak się go otwiera?...Zakładamy film na ząbki aparatu...Najpierw parametry...ASA?ISO?...Światło...Czas naświetlania...Ostrość...Kadr - tu nie ma tylu powtórek.... I pstryk...
Podobno aparaty kradną duszę a jednak analogi są magiczne. Film ma tylko 36 klatek więc inaczej niż w cyfrowych aparatach szkoda klatek na nieudane ujęcia. W ten piękny, pierwszy tak wiosenny, ciepły i słoneczny weekend wyjęłam starą przedpotopową wręcz lustrzankę Zenit mojego taty i wybraliśmy się z D w poszukiwaniu wiosny, ciekawych miejskich zakamarków (głównie zniszczonych obskurnych kamienic ;P) i ujęć. Dwie klisze wypstrykane, czy coś z tego wyjdzie? Na efekty trzeba poczekać do wywołania filmu :) Z jednej strony szkoda, że efektów nie można od razu zobaczyć na wyświetlaczu, z drugiej to całkiem fascynujące...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz