niedziela, 8 kwietnia 2012

a w Krakowie...

wcale nie pada deszcz ... Wielka sobota - normalnie od rana zajelabym sie porzadkami, ozdabianiem pisanek, swieceniem koszyczka itp itd. Ale dzis, czyli w sobote Wielkanocna przywialo mnie do Krakowa zamiast do kuchennego krzatania. Gdy wychodzilam z domu na pociag bylo szaro, zimno, wial wiatr, a gdy moj pociag dojezdzal do miasta Kraka pojawialo sie coraz wiecej slonca. Wysiadlam na dworcu milo zaskoczona jak cudowna jest pogoda, jak cieplo i slonecznie, i JAK PIEKNIE!!!!! Ah, przejsc przez Florianska i potem przez rynek w to sobotnie poludnie to wspaniale uczucie. Ludzie zmierzajacy na spotkanie ze znajomymi, siedzacy w kawiarniach, idacy calymi rodzinami na swiecenie koszyczkow wielkanocnych do Kosciola Mariackiego, a na rynku straganiki, kramiki, uciecha dla turystow. Jednak tu wszystko wygladalo inaczej, moze i mniej swiatecznie, sama nie wiem, lecz podobal mi sie ten tlum radosnych ludzi, ktorzy cieszyli sie piekna pogoda w pieknym miescie w piekny sposob zamiast stac przy garach lub pucowac podloge. I znow po raz setny albo tysieczny poczulam chec, zeby to miasto stalo sie moim domem, i zebym te male uliczki, kawiarenki, galerie sztuki, artystow na ulicach, teatry miala w zasiegu reki kazdego dnia... Marzenie ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz